„Po prostu robimy, co w naszej mocy”: samotny ojciec samotnie wychowuje swoje czworaczki

Tragedia pozostawiła rodzinę bez matki

Historia miłosna Eriki i Carlosa Moralesów ma czarujące cechy baśni. Wszystko zaczęło się pewnej nocy w nocnym klubie w Scottsdale w Arizonie w 2006 roku, kiedy ta dwójka po raz pierwszy spojrzała na siebie. Pomimo bariery językowej – Carlos nie mówił po angielsku, a Erica miała problemy z hiszpańskim – zebrał się na odwagę i zaprosił ją do tańca.

Gdy noc dobiegała końca, Carlos zapisał swój numer telefonu na kartce papieru, zamierzając pozostać w kontakcie. Jednak ku jego konsternacji, Erica przypadkowo go wyrzuciła. Los jednak zainterweniował, gdy rok później ich ścieżki ponownie skrzyżowały się przez wspólnych znajomych. Tym razem zostali razem, a kiedy oboje nauczyli się swoich języków – Carlos opanował angielski, a Erica biegle hiszpański – ich więź jeszcze się wzmocniła.

Wspólne pragnienie posiadania dzieci zaprowadziło ich na trudną ścieżkę. Erica przeżyła złamane serce związane z poronieniem, które opisali jako najbardziej bolesne doświadczenie w ich życiu. Jednak po przejściu procedury reprodukcyjnej otrzymali niesamowitą wiadomość: Erica była w ciąży nie z jednym dzieckiem, ale z czterema.

Oczekiwanie i radość wypełniły serca Eriki i Carlosa, gdy z niecierpliwością czekali na dzień, w którym będą trzymać w ramionach swoje cenne dzieci. Ciąża przebiegała bezproblemowo, dopóki Eryka nie rozwinęła wysokiego ciśnienia krwi, co doprowadziło do jej hospitalizacji. 15 stycznia wysłała SMS-a do Carlosa, informując go, że lekarze zdecydowali o natychmiastowym porodzie. W siódmym miesiącu ciąży para wiedziała, że ​​nadszedł czas.

Z rodziną i przyjaciółmi u boku przygotowywali się na narodziny swoich nowo narodzonych dzieci. Carlos Jr. został wybrany jako imię dla ich syna, a Tracey i Paisley zostali wybrani dla ich dwóch córek. Para nie wybrała jeszcze imienia dla czwartego dziecka, ale uznała, że ​​mają czas, aby to przemyśleć. Nie wiedzieli, że los przygotował dla nich coś jeszcze.

Carlos pożegnał się z Eriką całując ją w głowę, namawiając ją, by wydała na świat ich dzieci. Jednak wydarzyła się tragedia. Po porodzie Carlos wrócił do Eriki, tylko po to, by być świadkiem, jak lekarze wbiegają do pokoju, gdy rozlegają się alarmy. Godzinę później ich świat wstrząsnęła druzgocąca wiadomość. Erica wpadła we wstrząs hipowolemiczny, zagrażający życiu stan spowodowany znaczną utratą krwi, która uniemożliwia sercu pompowanie wystarczającej ilości krwi. Zmarła matka ich czwórki dzieci.

Carlos zmagał się z niedowierzaniem i przytłaczającym żalem. Przeszedł od doświadczenia najszczęśliwszego dnia w swoim życiu do przebudzenia następnego ranka w najokrutniejszej rzeczywistości. „Moja żona zmarła, a potem urodziło się czworo moich dzieci” – lamentował, a jego serce pękało.

Mimo smutku Carlos wiedział, że musi być silny dla swoich czterech cennych aniołów. W następnych dniach odkrył serdeczną notatkę na iPadzie Eriki. Napisała swoje życzenia dla ich dzieci – listę zawierającą aspiracje, aby ukończyły edukację, biegle władały językiem angielskim i hiszpańskim oraz zapewniły sobie godną karierę. Chociaż Erica nie była już fizycznie obecna, Carlos złożył uroczystą przysięgę, że będzie najlepszym ojcem, o jakiego mogą prosić jego dzieci, i poświęci się spełnieniu marzeń swojej zmarłej żony.

Historia miłosna Eriki i Carlosa mogła przybrać tragiczny obrót, ale Carlos dźwiga ciężar ich marzeń na swoich barkach. Z niezachwianą determinacją stara się zapewnić swoim dzieciom przyszłość, z której ich matka byłaby dumna, oddając cześć pamięci kobiety, która tak bardzo ich wszystkich kochała.

Like this post? Please share to your friends:

Videos from internet